Otwarcie sklepu

Przez dłuższy czas oszczędzałam pieniądze, odkładając je w banku na dobrze oprocentowanej lokacie. Po paru latach zebrała mi się ładna sumka pieniędzy, które postanowiłam przeznaczyć na otwarcie swojego, małego biznesu. Pomyślałam o otwarciu sklepu z artykułami spożywczymi. Sklep ten otworzyłabym na naszym osiedlu.

Trzeba było kupić dobre regały sklepowe

regały sklepoweOsiedle jest dość sporę i nie ma tam drugiego, innego sklepu, więc miałabym taki mały monopol na artykuły spożywcze, zwłaszcza, że najbliższy sklep jest oddalony o pięć kilometrów, mieszkamy bardziej na uboczu miasta niż w jego centrum. Stąd brak sklepu blisko nas. Aby otworzyć sklep musiałam najpierw wynająć mieszkanie na parterze zaraz na początku osiedla, pomyśleć o szyldzie oraz o reklamie, tak by każdy wiedział, że jest tu sklep i co w nim jest. Czynsz nie był wysoki, stać mnie było, zwłaszcza, że wielkość mieszkania przypominała raczej kawalerkę. Musiałam też kupić odpowiedni sprzęt do sklepu, przede wszystkim regały do sklepu. Zakupiłam je po atrakcyjnej cenie, po zniżce. Regały sklepowe wykonane z metalu Poznań musiały odpowiadać wysokości ścian w tym mieszkaniu więc zanim je kupiłam zrobiłam odpowiednie pomiary. Na zaplecze kupiłam regały sklepowe metalowe typu mago, gdzie były to regały wysokiego składowania, a na sali sprzedażowej miały być regały drewniane. Regały metalowe miały za zadanie chłodzić produkty od spodu. Potem przyszedł czas na znalezienie dostawców. Podpisałam umowę z firmą dostawczą, na przywóz pieczywa, czyli była to piekarnia, podpisałam też takie umowy jak z: hurtownią owoców i warzyw, przedsiębiorstwem mleczarskim, przedsiębiorstwem, które produkuje słodycze, z hurtownią różnych artykułów spożywczych, z drukarnią o przywóz gazet.

Gdy wszystko było już załatwione , przyszedł czas na urządzanie sklepu, zajęło mi to jakieś trzy dni i mogłam otwierać swój wymarzony biznes. Mieszkańcy byli zachwyceni moim sklepem, mogli w nim dostać, co chcieli za przystępną cenę. Mogli także składać zamówienia telefoniczne na zakupy, które były dostarczane im do domu.